Bezcenne zdrowie - rozważania mieszkańca

O zdrowiu...filozoficznie

Problematyka zdrowia była, jest i będzie aktualna w ludzkim bytowaniu na tym świecie. Bardzo świadomie zaznaczyłem w tytule o filozoficznej perspektywie tych refleksji, stanowiącej w istocie punkt wyjścia dla definicji zdrowia, które pojawiły się w przestrzeni tzw. nauk szczegółowych. Spojrzenie filozoficzne przynosi refleksję o zdrowiu człowieka pojmowanego jako jedność duchowo-cielesna.  Z tego punktu widzenia chcemy dostrzec troskę o własne zdrowie jako „pierwotny fenomen bycia człowiekiem” (H.G. Gadamer). Warto wciąż od  nowa uświadomić sobie oczywistość z jaką w każdych prawie składanych życzeniach pojawia się życzenie zdrowia. I dobrze byłoby wiedzieć, co tak naprawdę kryje się za tymi słowy, mając na uwadze fakt, że każdy z nas ma w tym obszarze własne doświadczenia i własne przyzwyczajenia. 

Już starożytny rzymski myśliciel Seneka każdy ze swoich „Listów moralnych do Lucyliusza” kończy życzeniem „Bądź zdrów!”. Także współcześni filozofowie podejmują ten temat. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje luteranin - Hans-Georg Gadamer, jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku. Problematykę rozumienia czym jest zdrowie podejmował wielokrotnie podczas swych wystąpień na różnych sympozjach filozoficznych i nie tylko (był także zapraszany na konferencje związane z medycyną). Przemyślenia Gadamera zostały zebrane i ukazały się także w polskim przekładzie pod wymownym tytułem „O skrytości zdrowia”*.

Filozof zwraca uwagę na to, że najczęściej mówimy o tym co nas boli, co jest trudem istnienia. Zdrowie zaś to coś, co jest jakby skryte:
„Czy nie jest czymś osobliwym, że zdrowie się tak dziwnie skrywa?” (s. 160.)
Ten fakt powinien skłaniać każdego człowieka do zastanowienia się czym dla niego tak naprawdę jest zdrowie... Czy jest to tylko brak bólu, czy też coś pozytywnego? (Można przecież spotkać osoby, które nie doświadczają np. bólu, a nie mają wewnętrznego przekonania i doświadczenia bycia zdrowym.) A tak naprawdę – to sięgając do refleksji filozofów starożytnych i współczesnych - można dojść do wniosku, że chodzi tutaj o … SZCZĘŚCIE. Człowiek szczęśliwy – zdrowy, to ten, który nie tylko ma tzw. dobre parametry i wyniki medyczne, ale to ten, który ma właściwą równowagę psychofizyczną. Co więcej – to ten, który o tak pojmowane zdrowie potrafi powalczyć. Współczesny rozwój cywilizacji i techniki spowodował, że zbyt mocno wierzymy w nowoczesny sprzęt ratujący życie i zdrowie, a zapominamy o naszych własnych możliwościach – o czym wspomina Gadamer:
„Wszyscy musimy wszak niekiedy leczyć samych siebie. Tragiczny los naszej nowoczesnej sytuacji polega na tym, że rozwój i specjalizacja umiejętności naukowych i technicznych doprowadziły do zahamowania naszych sił autoterapeutycznych. Potrafię docenić rolę, jaką odgrywa współczesna medycyna...” (s. 126.).

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, że wartość jaką jest zdrowie jest (analogicznie jak np. wolność) z jednej strony darem, z drugiej zaś...zadaniem. Nad zdrowiem trzeba popracować (stąd zrodziła się dziedzina „prewencji i ochrony zdrowia”, idea higieny zdrowia psychicznego), bo i ono ma w pewnym sensie wymiar dialogiczny. Dialogu nie tylko z lekarzem, psychoterapeutą, duchownym, ale  przede wszystkim dialogiem z samym sobą. Można powiedzieć, że zdrowie rodzi się z samoakceptacji, z wewnętrznej zgody na swoje życie ( z całym bagażem i dobrych i traumatycznych doświadczeń), by uświadomić sobie swoje miejsce i czas. Jak dodaje Gadamer: „i chociaż domena nauki stale wkracza w różne obszary życia, to jednak jeśli chodzi o zastosowanie poznania naukowego do własnego zdrowia, trzeba stwierdzić, że naukowy punkt widzenia nie jest jedynym.”. W poszukiwaniu zdrowia, w tym wewnętrznym dialogu w człowieku chodzi o budowanie równowagi między posiadanymi przez nas siłami, zasobami, talentami (różnie można je określać), a odpowiedzialnym chceniem i działaniem. Na marginesie – warto zauważyć, że w refleksji filozoficznej nad światem, życiem, człowiekiem od czasów Platona przewija się nieustannie pojęcie harmonii, proporcji, pewnej równowagi.  Heraklit miał powiedzieć, że „ harmonia niewidoczna jest silniejsza od widocznej”. Tam, gdzie te wartości są nieobecne lub zaburzone i świat i człowiek w nim nie odnajdują się jako zdrowi...Nie oznacza to, że troska o zdrowie to wycofanie się z życia, brak napięć, poszukiwanie „świętego spokoju”. Do osiągnięcia równowagi i stabilności dochodzi się przez wysiłek (i ten wewnętrzny i ten zewnętrzny), swoisty proces – by nawiązać do biblijnego obrazu - umierania i powstania do nowego życia. Zdrowie jest bowiem według Gadamera „rytmiką życia, ciągłym procesem, w którym co rusz na nowo stabilizuje się równowaga”. Były, są i zapewne będą sytuacje, kiedy ta rytmika życia się załamuje i człowiek potrzebuje pomocy. Potrzebuje lekarza, terapeuty, któremu w zaufaniu może się powierzyć. A proces leczenia jest..dialogiem lekarza i pacjenta. Starożytni Grecy  w tym kontekście mówili o terapii i rozmowie (greckie słowo 'therapeia' oznacza...'służenie). Bardzo trudna jest tu rola lekarza, który:
„Staje oto przed pytaniem, na które nie ma odpowiedzi: Czym jest zdrowie? Wiemy mniej więcej, czym jest choroba. Pojawia się ona jako „wypadnięcie”. Wedle swego zjawienia jest ona „przedmiotem”, czymś, co się „przeciwstawia”, co zatem trzeba pokonać. /.../. Zdrowie nie jest czymś, co się jako takie pokazuje podczas badania, lecz raczej czymś, co się przed takim badaniem skrywa. Zdrowie, w odróżnieniu od choroby, nie jest czymś, co nam stale towarzyszy w świadomości. Nie jest czymś, co zaprasza nas do ciągłego przyglądania się i przypominania o sobie. Należy raczej do cudów samozapominania. „ (s.122.)

Rolą lekarza - jest pomoc i towarzyszenie choremu w odzyskaniu równowagi fizycznej i psychicznej zarazem. Gadamer zauważa w tym kontekście o tym, że lekarze mogą ulegać niekiedy swoistemu „zniechęceniu”, kiedy już uda im się tę równowagę w człowieku odbudować, bo jest to przecież pewien powrót do stanu wyjściowego, a życie potoczyło się dalej... I na tym trudnym niewątpliwie procesie ich rola się kończy. Nie mogą jednak 'poprawić' Natury, Pana Boga (jakkolwiek by to nazwać) i 'skonstruować' nadczłowieka. Największym sukcesem lekarza jest szczęśliwy pacjent. I to jest dla niego najbardziej wymagającym wyzwaniem, gdyż potrzeba tu nie tylko zaangażowania ściśle 'technicznego', ale przede wszystkim psychicznego. Stąd uprawnionym jest mówienie o sztuce lekarskiej, z której osobliwością wiąże się fakt, „że w stopniu większym od właściwych sztuk zajmujących się wytwarzaniem tego, co sztuczne, jej zadanie polega na przywróceniu tego, co naturalne”. W kontekście zdrowego spojrzenia na rolę lekarza/terapeuty -może i warto wziąć to pod uwagę, że wielkością lekarza jest także sztuka odstąpienia od działania w imię szacunku wobec natury, Boga... I że tajemnica zdrowia winna być także doświadczeniem lekarza, który ma prawo do szacunku i dialogu także i od „strony' pacjenta. Być może te słowa brzmią „mało filozoficznie”, jednak kochając Mądrość (philo-sophia), czynimy to tu i teraz, w tym czasie i miejscu, gdzie zapomina się, że niszcząc 'terapeutę' – niszczymy istotę..służenia. A to jest zakłóceniem równowagi, czyli brakiem zdrowia...

Zamiast zakończenia - „konkluzja” mądrości Starożytnych. Plutarch w piśmie „O pogodzie ducha” napisał:

„Postawa człowieka rozumnego przeważnie sprawia spokój i uciszenie w zaburzeniach cielesnych, zapobiega powstawaniu chorób przez opanowanie, wstrzemięźliwy styl życia, umiarkowany wysiłek fizyczny, a jeśli z zewnątrz pojawi się jakiś powód do cierpień, tak jak w żegludze przepływać trzeba między rafami, on, jak mówi Asklepiades: 'Lekko i zwinnie spuściwszy reję, przemknął się'”. 

 

Paweł Łukasz Nowakowski

 

Zdjęcie:.Onet. Zdrowie

 

Kategoria: 

Dodaj komentarz

Reklama